
Gdy pociąg metra wyrasta z szablonu „metalowej skrzynki”, to, co widzisz, ma odmienić komunikację miejską — dosłownie wprowadziło „futurystyczny klimat” w każdy cal swojego projektu. Elegancka, niska część czołowa, wykonana z ciemnoszarego i matowego czarnego koloru, ozdobiona jest diodowymi reflektorami macierzowymi, które świecą jak oddychające okrągłe iluminatory statku kosmicznego. Na dachu biegnie gradientowa taśma świetlna w kolorze od zielonego do czerwonego, stanowiąca zarówno dynamiczny element wizualny, jak i subtelny wskaźnik stanu pracy. Nie mniej imponujące jest poczucie przejrzystości: niemal pełne panoramiczne okna o wysokiej wysokości opasują wagony, połączone z ukrytymi drzwiami i minimalistyczną srebrną obramówką, sprawiając wrażenie „pływającej szklanej kapsuły”, sunącej po torach z chłodnym, cyberpunkowym estetycznym wyrazem. Nawet stacje, na których zatrzymuje się ten pociąg, współgrają jako atmosferyczni partnerzy — białe parametryczne sklepienia i zintegrowane ściany roślinne cicho łączą narrację technologiczną z naturalnymi akcentami. To już nie tylko dojazd; to „karta immersyjnego doświadczenia przyszłości podróży”. Od formy po najdrobniejsze detale, zmienia on to, czym może być metro: ruchomym dziełem sztuki przemysłowej i „symbolem przyszłości”, który przeszywa miasto. Przecież najlepszym dojazdem jest taki, który sprawia, że każdy wyjazd budzi uczucie, iż zmierzasz ku nowemu jutru.
